20 września obchodzimy Ogólnopolski Dzień Przedszkolaka. To święto najmłodszych, ale również dobra okazja, aby nieco starsi przypomnieli sobie czasy, kiedy największym problemem dnia było to, czy pani pozwoli wziąć ulubioną zabawkę i czy po obiedzie znowu trzeba będzie iść na leżakowanie.

Samo słowo „leżakowanie” u jednych może wywoływać dziś przyjemne wspomnienie odpoczynku, a u innych lekki dreszcz. W sali rozkładano niewielkie łóżeczka lub leżaki, wyciągano poduszki i koce, po czym wszyscy mieli grzecznie zamknąć oczy. Oczywiście nie wszyscy zamierzali spać. Niektórzy szeptali, inni chichotali pod kocem, a jeszcze inni czekali tylko na moment, gdy pani pozwoli wreszcie wstać.

Równie wiele wspomnień budzi przedszkolna kuchnia. Zupy mleczne, kasza manna, kakao, kompot i oczywiście słynne mleko z kożuchem. Dla jednych były przysmakiem, dla innych pierwsza poważna próba charakteru. Kożuch pływający po powierzchni kubka potrafił skutecznie odebrać apetyt nawet najbardziej głodnemu przedszkolakowi.

Tu autor powinien z pełnym przekonaniem potwierdzić, że dokładnie tak wyglądało przedszkolne życie. Problem w tym, że sam przedszkole ominął i od razu trafił do ogniska przedszkolnego. Wiedzę o leżakowaniu i mleku z kożuchem ma więc niemal ekspercką — głównie z opowieści innych. Byli przedszkolacy muszą zatem rozstrzygnąć w komentarzach, ile jest w tych wspomnieniach prawdy. Może mleko wcale nie było takie złe, leżakowanie wszyscy uwielbiali, a kożuch znikał z kubków jako pierwszy?

Przedszkole to jednak nie tylko posiłki i obowiązkowy odpoczynek. To także pierwsze przyjaźnie, wspólne zabawy, przedstawienia dla rodziców, kolorowe rysunki, spacery parami i nauka samodzielności. Dla wielu osób właśnie tam zaczynało się życie poza domem — z własnym znaczkiem w szatni, kapciami w worku i miejscem przy małym stoliku.

A jak było w dawnym Nadarzynie?

Historia opieki nad najmłodszymi mieszkańcami Nadarzyna sięga znacznie dalej niż czasy obecnego przedszkola. Z artykułu Ryszarda Zalewskiego „Dziecięcy świat sprzed lat” wynika, że jeszcze przed I wojną światową działała tu ochronka dla dzieci w wieku przedszkolnym. Podobna placówka funkcjonowała również podczas niemieckiej okupacji.

W archiwum Nadarzyn.TV zachowała się fotografia przedstawiająca dzieci z nadarzyńskiej ochronki, wykonana 29 marca 1944 roku. Po wojnie przedszkole mieściło się natomiast w domu rodziny Dworeckich przy dzisiejszej ulicy Mszczonowskiej.

Według relacji Ryszarda Zalewskiego, po otwarciu nowej szkoły w połowie lat 60. dawny drewniany budynek szkolny również służył jako przedszkole oraz mieszkania dla nauczycieli. Stara szkoła, którą pamiętają już tylko najstarsi mieszkańcy, otrzymała więc drugie życie i nadal była miejscem przeznaczonym dla dzieci.

Zmieniały się budynki, wyposażenie sal, zabawki i przedszkolne jadłospisy. Nie zmieniło się jedno — dla kolejnych pokoleń przedszkole pozostaje miejscem pierwszych przyjaźni, pierwszych występów i historii, które po wielu latach nadal potrafią wywołać uśmiech.

A jakie są Wasze wspomnienia z przedszkola? 

Podzielcie się wspomnieniami w komentarzach.